Tragedia na Przełęczy Diatłowa

Rosja, 1959 rok – okres zimnej wojny. Grupa studentów oraz przewodnik wyrusza w podróż w mroźne góry Północnego Uralu. Ich celem jest szczyt Otorten. Planowany szlak w porze zimowej oznaczony został trzecią, najtrudniejszą kategorią trudności. Niestety, pomimo dużego doświadczenia ta ekspedycja okazała się ich ostatnią wyprawą, a okoliczności śmierci i tragedia jeszcze na wiele dekad, pozostaną tajemnicą przełęczy Diatłowa...

Diatłowcy na ciężarówce typu GAZ
Studenci w drodze na Otorten, Wiżaj, 26 stycznia 1959 roku.

23 stycznia 1959 roku grupa turystów w składzie 10 osób (w tym dwie kobiety) wyruszyła z Świerdłowska (obecnie Jekaterynburg) na wycieczkę w góry. Podczas swojej marszruty odwiedzili miasto Sierow, Ivdiel oraz wieś Wiżaj. Z wyjątkiem jednej osoby (trzydziestosiedmioletniego przewodnika), grupę stanowili studenci oraz absolwenci Uralskiego Politechnicznego Instytutu (UPI). Uczelnia ta do tej pory mieści się w tym samym miejscu, w sercu obowdu Świerdłowskiego - Jekaterynburgu. Wycieczka została w pełni sfinansowana przez UPI.

Przełęcz Diatłowa
Moment odnalezienia rozdartego namiotu, 26 lutego 1959 roku.

Z Wiżaju dostali się ciężarówką GAZ-63 do osady drwali. Lokalizacja ta nazywana jest sektorem 41. Był to teren wydzielony dla pracowników lasu, zajmujących się wycinką drzew. W tym czasie nic nie zapowiadało, że z wyprawy może wyniknąć tragedia. Następnego dnia wyruszyli na nartach skiturowych do opuszczonej osady geologów nazywanej "drugą północną". Dotarli tam bezpiecznie wieczorem i przenocowali. Nad ranem 28 stycznia jeden z turystów Jurij Judin poczuł ból pleców (rwa kulszowa) i zrezygnował z dalszej podróży. Ta decyzja najpewniej uratowała mu życie. Judin zmarł dopiero 27 kwietnia 2013 roku w wieku 76 lat. Do końca życia nie wierzył w oficjalną wersję zdarzeń.

Kholat Syakhl
Przełęcz Diatłowa, 26 lutego 1959 roku.

Z dzienników studentów oraz zdjęć wykonanych radzieckim aparatem Zorkij, wywnioskować można, że z drugiej północnej osady poruszali się w górę rzeki Łozwy. Następnie odbili na zachód w górę rzeki Auspii. Chcieli prawdopodobnie przedostać się z doliny rzeki Auspii do doliny rzeki Łozwy. 31 stycznia 1959 roku, Igor Diatłow postanowił zostawić część zapasów w zbudowanym spichlerzu w dolinie rzeki Auspii. Znajdowało się tam około 50 kg zaopatrzenia i nadmiar sprzętu, który grupa miała zabrać w drodze powrotnej, po wejściu na Otorten - najwyższy lokalny szczyt (1234 m n.p.m.). Ural to niewysokie, fałdowe pasmo górskie z najwyższym szczytem Narodnaja 1894 m n.p.m.

Labaz Diatłowców
Odnalezienie spichlerza Diatłowców przez grupę poszukiwawczą, 2 marca 1959 roku.

Postanowienie z dnia 28 maja 1959 roku o umorzeniu sprawy śmierci grupy Diatłowa w kilku słowach stwierdza następujące kwestie. Uczestnicy wyprawy byli prawidłowo przygotowani oraz zaopatrzeni i w zupełności mogli uczestniczyć w wyprawie tej kategorii trudności. Igor Diatłow – kierownik wyprawy, popełnił fatalny w skutkach błąd. Pomimo niesprzyjającej pogody 1 lutego 1959 roku zarządził wspin w kierunku Otorten, a następnie pomylił kierunek marszruty. Zamiast zmierzać do doliny rzeki Łozwy, ekspedycja znalazła się 500-600 metrów na lewo, na przełęczy pod szczytem "1079". Diatłow postanawia rozbić namiot na zboczu po to, żeby następnego dnia nie tracąc wysokości przejść na szczyt Otorten. Rozbicie  nastąpiło około godziny 17. Położenie i stan znalezionego przez ekspedycję poszukiwawczą namiotu wskazywały, że grupa pozostawiła go nagle, w pośpiechu. Biorąc pod uwagę brak istotnych zewnętrznych uszkodzeń cielesnych i oznak walki oraz opinię sądowo-lekarską dotyczącą przyczyn śmierci członków wyprawy, uchwała stwierdza, że śmierć turystów nastąpiła na skutek działania żywiołu, którego nie byli w stanie pokonać.  Sprawa została szybko zamieciona pod dywan. Za braki w organizacji posądzone zostały władze klubu sportowego organizującego wyprawę, w efekcie czego w owym czasie kilka osób straciło swoje stanowiska.

akta sprawy grupy Diatłowa
Fragment postanowienia z dnia 28 maja 1959 roku.